Archiwum

Dewastacja cmentarza wojennego nr 58



Za pośrednictwem Stowarzyszenia Magurycz, z którym prowadziliśmy działania mające na celu odrestaurowanie cmentarza wojennego nr 58 na Magurze Małastowskiej - dotarła do nas wiadomość, iż parę dni temu został on zdewastowany. Poniżej zamieszczamy oryginalny wpis, który pojawił się na portalu społecznościowym Facebook.

"Nieznani sprawcy, którzy podpisali się symbolem Polski Walczącej (zapewne tzw. "patrioci") zbezcześcili cmentarz wojenny nr 58 na Magurze Małastowskiej, na którym - na marginesie - tak długo pracowaliśmy odbudowując piramidę i wykonując masę innych prac...Na kamiennej piramidzie pojawiła się swastyka, znak Polski Walczącej oraz słowo... "huj". Na krzyżach powieszona gwiazda Dawida, pentagram, swastyki, napis "666" oraz gustowne zawołanie "wypierdalać mordercy". Fakt został zgłoszony policji. Nawet nie wiemy jak skomentować. Opadły nam szczęki... Nawet swastyki nie umieli poprawnie narysować...Ogólnie: szok."




ZABAWA SYLWESTROWA 2006


W roku 2006 Stowarzyszenie zorganizowało w szkole w Nowicy zabawę sylwestrową. Impreza była biletowana. Projekty biletów, wkładki i plakatu wykonał Maciej Fronczak - artysta plastyk zaprzyjaźniony z SPN. Całkowity dochód ze sprzedaży biletów przeznaczony został na zakup opału dla szkoły i świetlicy wiejskiej. W zabawie udział wzięli mieszkańcy Nowicy, którzy jako honorowi goście nie musieli wykupywać biletów oraz goście przybyli z Warszawy i innych miast. Do tańca przygrywał zespół Nowica 9, którego muzyka - choć mocno osadzona w rockowej tradycji - porwała wszystkich do wspólnej zabawy, podczas której wzięło udział ponad 100 osób.
 
UNIA PO NOWICKU


Dnia 1 maja 2004 roku, w Nowicy, odbył się festyn z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Przyjęcie było ciche, odprężające, ale przede wszystkim wesołe. Wszystkie zebrane podczas niego pieniądze zostały przekazane na dofinansowanie szkoły w Nowicy – która równocześnie jest najmniejszą szkołą w Polsce

Cała impreza zaczęła się już koło południa, na łące obok domu Marzenki i Jarka Zaborowskich. Większość z zaproszonych gości przygotowała różne zabawy, mające uatrakcyjnić czas świętującym, podczas festynu. Znalazły się między nimi takie atrakcje, jak sklepik rzeczy używanych, ściana do robienia zdjęć z dziurami na głowy, oraz napój miłosny pielęgniarki. Największe wzięcie miało jednak koło fortuny. Biorący w nim udział kręcili pomalowanym w różne kolory kołem. Gdy zatrzymywało się patyk wskazywał na jeden kolor, który oznaczał konkretną nagrodę. Mogły to być lizaki lub cukierki, ale także różne bardziej wartościowe upominki, takie jak okulary przeciwsłoneczne, figurki itp. Oczywiście zdarzały się także mniej pozytywne wygrane. Pechowiec, który wylosował czarne pole, musiał zajodłować, lub, co było bardziej popularne, udawać przez chwilę „taczkę”. Inną popularną atrakcją był rzut obręczą na sześć drewnianych słupków. Każdy z nich odpowiadał innej sumie punktów. Ten, kto zebrał piętnaście punktów, zdobywał europejską gwiazdkę. Rekord, uzyskany to aż dwadzieścia pięć punktów!

Część z tych zabaw była płatna, jako że prawie każdy z zaproszonych należał do Stowarzyszenia Przyjaciół Nowicy, mającego na celu utrzymanie najmniejszej szkoły w Polsce. Oczywiście nie były to wygórowane sumy – w końcu festyn ten miał być zabawą. Mimo to udało się zebrać prawie dwieście pięćdziesiąt złotych.

Kiedy zebrała się już większość gości , urządzono zawody w ringo. Chcących wziąć udział w grze podzielono na dwa zespoły. Następnie, na boisku do siatkówki, obie drużyny rzucały na drugą stronę siatki krążek, tak, aby żaden z przeciwników nie zdołał go złapać. Gra odbyła się w atmosferze fair–play, a jej jedyną wadą był brak cheerliderek. Tańczyła tylko jedna, a na dodatek był nią czterdziestokilkuletni facet w peruce. W końcu zawody wygrała drużyna Marzenki  Zaborowskiej.


Po meczu przybyli nowi goście, zaciekawieni co się dzieje i witani po przyjacielsku. Wszyscy zasiedli przy wspólnym stole, bądź też poszli do swoich „straganów”. Następną zbiorową zabawą było grupowe przeciąganie liny. Wszyscy uczestniczący podzielili się na dwie grupy i ciągnęli za oba końce liny. Zwyciężyli oczywiście najlepsi, grupa, w której ciągnął Wasz reporter. Potem świętujący wrócili do stołu.

Oczywiście nie obyło się bez incydentów. Jedną z atrakcji miało być jeżdżenie na koniach. I była by ona pewnie bardzo popularna, gdyby nie to, że konie tuż przed oficjalnym rozpoczęciem festynu uciekły. Na szczęście pobiegły w stronę swoich stajni, ale na imprezę już nie wróciły...
Tak więc objedzony i wypoczęty, opuściłem wraz z rodziną przyjęcie nad którym powiewały symbole  festynu – flaga Unii Europejskiej także z naszą polską gwiazdą – na czerwonym tle, nad sierpem i młotem, oraz flaga amerykańskich Konfederatów – tym razem zaprzyjaźnionych z Unią – bo ta wszak Europejska....

Jan Frąckowiak

SERENCZA 2003



... Mieszkańcy, przyjezdni i zespół  Serencza. Wymieniłam obecnych na zabawie w szkole w Nowicy. A wspominam maj 2003 roku. Wieczór był huczny, trzeszczała belka konstrukcyjna szkoły poruszana przez tupot tańczących nóg. Mieszkańcy, chętnym, udzielali lekcji tańca. Miedzy obecnymi krążyły Panie z kapeluszem. Celem tych wędrówek była zbiórka pieniędzy, aby zapłacić zespołowi za występ. Każdy dar nagradzany był pamiątką: drewnianą łyżką (wyrób mieszkańców Nowicy). W jednej z sal serwowane było piwo, dla polepszenia nastroju, oczywiście. Chętnych było dużo. Każdy chciał się bawić do rana. Fajna atmosfera i dobra zabawa. Tak można podsumować nasze wspólne spotkanie i tak je zapamiętam.

Magda Priwitz

JASEŁKA 2002/2003



Dzieci naszych przyjaciół z Klubu Małych Szkół (Czyrna, Muszynka, Kunkowa, Nowica) porzuciły na chwilę Małopolskę i przybyły z występami do stolicy. Swoim śpiewem miały dodać barw odbywającej się w Ministerstwie Edukacji Narodowej konferencji na temat małych szkół. Dzieci uczyniły to pięknie potwierdzając tym samym konieczność istnienia takich małych, lokalnych placówek, dzięki którym mieszkańcy (rodzice) i samorząd (władze terenowe) mogą wspólnie realizować cele wychowawcze wspierając się nawzajem.

Urzędnicy ministerialni byli zachwyceni zwłaszcza tą częścią koncertu, która odbywała się już na zewnątrz - przed budynkiem. Nie kryli swego oczarowania barwnymi strojami, kostiumami kolędników i językiem łemkowskim, w którym były wykonywane niektóre kolędy.

Sukcesem zakończyły się również wieczorne występy dzieciaków na Akademii Sztuk Pięknych, gdzie zorganizowano spotkanie wigilijne dla wolontariuszy studenckich współpracujących z programem "Mała Szkoła". Na to spotkanie przybyli licznie członkowie zrzeszeni w Stowarzyszeniu Przyjaciół Nowicy, aby wesprzeć występujących...

Przykro, że mali wykonawcy mieli bardzo mało czasu na zwiedzanie. Część dzieci zwiedziła Stare Miasto, inne po przejażdżce metrem obejrzały drugą część Harry'ego Pottera. Podróż powrotna odbyła się szczęśliwie i teraz pozostają już tylko wspomnienia, mamy nadzieję, że przyjemne i niezapomniane.

Alina Lebiedź-Wronowska